Stowarzyszenia Kynologiczne w Polsce
Przy aktualnym stanie prawnym, praktycznie niemal każdy może zarejestrować krajowe stowarzyszenie kynologiczne w swoim kraju. Wystarczy tylko przygotować statut swojego stowarzyszenia określający cel jego działania lub skopiować od jakiegoś już istniejącego, a następnie złożyć odpowiedni wniosek do KRS. Koszty są niewielkie.
Moim zdaniem, gdyby ZKwP (FCI) działało bardziej liberalnie i nie traktowało każdego hodowcy spoza ZKwP jak wroga, jego członkowie nie kłamaliby przy każdej możliwej okazji, że tylko ich psy są rasowe, a inne to kundle, gdyby nie doprowadzili do patologii, że tylko 3, czy 5 psów w miocie dostaje metryki, a kolejne rodzą się kundlami (z tego wycofali się, ale co popsuli, to zepsute zostało), gdyby nie mieli kija w czterech literach i nie utrudniali innym ludziom zakładania hodowli, nie dawali w umowach drakońskich zapisów o tym, że hodowcy muszą wyrazić zgodę na zmianę koloru miski (przesadzam), a na organizowane przez siebie wystawy dopuszczali też psy z innych organizacji, nie byłoby takiego ciśnienia na konieczność tworzenia nowych stowarzyszeń kynologicznych jak teraz. Niestety, póki co żyją oni w przekonaniu, że tylko FCI, a wszystko co poza tym to zło, przez co tworzą miejsce dla innych stowarzyszeń.
Jednak prawdziwy problem nie tkwi w tym, że powstają alternatywne dla FCI stowarzyszenia, ale że niektórzy ludzie tworzą je dla osiągnięcia własnej korzyści majątkowej lub aby stać się bardziej rozpoznawalnymi personami, kosztem dobra kynologii. Część z tych stowarzyszeń nie ma na celu ochrony rasy psów, dbanie o ich dobrostan, pomoc hodowcom w selekcji i świadomym, zgodnym z nauką ich rozmnażaniu, a tylko pomoc w legalnej „produkcji” psów, bez patrzenia na to, czy są one rasowe, czy dochodzi do selekcji i eliminowania z dalszej hodowli osobników z wadami, czy zachodzi chów wsobny, czy tworzenie mieszańców.
W dniu pisania tego artykułu, czyli 19 lipca 2023 roku, w Polsce działa kilkaset stowarzyszeń kynologicznych, przy czym „działa” należy wziąć w cudzysłów. Wiele z nich powstało, by kilka osób mogło zalegalizować swoje hodowle. Czasem „gryzą” się między sobą, oczerniają wzajemnie i toczą wojenki dając wodę na młyn niektórym członkom ZKwP, którzy to mają jakoby dowody, że tylko ZKwP i nic poza tym nie ma sensu. Wedle mojego rozeznania, takie organizacje są skazane na zapomnienie.
Część z tych stowarzyszeń jednak działa dość prężnie, organizuje wystawy, zawiera umowy z międzynarodowymi organizacjami „parasolowymi”, ale jak to bywa w życiu, tylko na wyłączność wzorując się na ZKwP, które ma wyłączną umowę w Polsce z FCI.
Na szczęście, od niedawna widzę trend, że powstają sojusze (federacje) polskich organizacji kynologicznych, jak na przykład:
Global Cynology Union, które zrzesza:
Związek Hodowców Psów Rasowych,
Polskie Centrum Miłośników Zwierząt,
Związek Kynologiczny PL,
Stowarzyszenie Psów i Kotów Rasowych PETRUS.
Polskie Porozumienie Kynologiczne, zrzeszające:
Stowarzyszenie Właścicieli Kotów i Psów Rasowych (SWKiPR),
Stowarzyszenie Hodowców Psów Rasowych i Kotów (SHPRiK),
Ogólnopolskie Niezależne Stowarzyszenie Miłośników i Hodowców Psów i Kotów Rasowych – Canis e Catus
I zapewne jeszcze coś jest, czego teraz nie znalazłem.
Sytuacja w Polsce zaczyna przypominać początki kynologii w naszym pięknym kraju.

Trochę historii:
Dawno, dawno temu, w Polsce było wiele lokalnych organizacji, zrzeszających hodowców (właścicieli) psów rasowych. Podobnie było w całej Europie i pewnie na całym globie. Któregoś, zapewne pięknego dnia roku Pańskiego 1911, mądrzy ludzie w Belgii wymyślili, że nie może być tak, iż pies razy jamnik z Belgi nie przypomina tego z Niemiec więc wymyślili, że opracują wzorce ras i zajmą się ich spisywaniem i pilnowaniem, by były zachowane, oraz spisywaniem ksiąg rodowodowych dla psów. Mniej więcej tak powstała Międzynarodowa Federacja Kynologiczna (FCI, Fédération Cynologique Internationale) w Belgi. Pomysł był bardzo dobry. FCI ustala wzorce ras, a organizacje hodowców się tych ustaleń trzymają i dzięki temu staje się możliwe organizowanie wystaw w Europie (na początek). W Polsce, w okresie dwudziestolecia międzywojennego, powstał Polski Kennel Klub, który zrzeszał wiele organizacji kynologicznych (każda z nich miała swoje struktury – zarząd, skarbnika itp.) i stał się on pośrednikiem pomiędzy ówczesnymi polskimi organizacjami kynologicznymi, a FCI.
I tak wszyscy żyli by w zgodzie, długo i szczęśliwie, gdyby nie II Wojna Światowa, i Władza Ludowa w Polsce, która w 1948 roku pozwoliła na szczątkach Polskiego Kennel Klubu utworzyć jedną, centralną i jedyną organizację; tak powstał Związek Kynologiczny w Polsce, który pod nową nazwą (ZKwP) podjął współpracę z FCI… dopiero w 1957 roku. Związek ten składał się realnie z wielu sub-związków, czyli oddziałów terenowych. Robił wiele dobrego dla kynologii w Polsce, ale też ma swoje za uszami. Brak metryk dla ponad regulaminowych szczeniąt (patrz polski serial pt „Przygody psa Cywila”), długo brak badań DNA, długo zgoda na obcinanie uszu, czy ogonów…
Po zakończeniu w Polsce okresu „słusznie minionego”, władze ZKwP to wciąż „starzy działacze partyjni”. Do czasu nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt z 2012 roku, ZKwP żyło sobie, a hodowcy nie zrzeszeni w ZKwP sobie. Nowelizacja tej ustawy wymusiła na hodowcach, którzy chcieli, by szczeniaki z ich hodowli mogły być sprzedawane założenie Stowarzyszeń. ZKwP nie zaoferował, chociażby zakładania Ksiąg Wstępnych, o rodowodach nie wspominając, dla hodowców u nich nie zrzeszonych. Nie miało, i nadal nie ma dla nich znaczenia, czy rodzice są FCI, nawet wyników badań DNA nie honorują. Pies nie urodził się w hodowli ZKwP, to jest kundel. Nawet jeśli jego rodzice pochodzą z hodowli ZKwP.
Taka postawa ZKwP wymusiła tworzenie nowych stowarzyszeń kynologicznych w Polsce.
Część stowarzyszeń powstałych od 2012 roku zajęła się tylko tym, by hodowcy mogli legalnie sprzedawać szczenięta. Nie organizuje wystaw, wszelkie dokumenty wystawia na podstawie oświadczeń hodowców, pobierając za swą działalność, co trzeba przyznać, niewielką opłatę.
Natomiast część stowarzyszeń traktuje sprawę poważnie, wielu hodowców świadomie i dobrowolnie opuszcza ZKwP i przechodzi na przykład co ZHPR, PZK ze swoimi hodowlami, są też właściciele psów zakupionych od hodowców ZKwP, którzy z różnych przyczyn, wolą inne stowarzyszenia i nie dlatego, że mają pseudohodowle i są wyrzucani z FCI, choć dla części członków ZKwP, każda hodowla, która nie jest FCI to pseudohodowla co nie jest zgodne z prawdą.